Sam Tompkins zamienia żałobę w siłę na płycie „ARE WE GONNA SING?”

Sam Tompkins zamienia żałobę w siłę na płycie „ARE WE GONNA SING?”

Obdarzony jednym z najbardziej charakterystycznych głosów współczesnej brytyjskiej sceny Sam Tompkins wydał drugi album studyjny „ARE WE GONNA SING?”. Płyta ukazała się 4 września. Materiał powstał dzięki nowej współpracy z producentem Humble The Great i zupełnie innemu podejściu do pisania piosenek. Tym razem punktem wyjścia były żywe instrumenty, spontaniczne jamy i próba uchwycenia emocji w możliwie najczystszej formie. Płyta jest dostępna w różnych formatach, w tym na czerwonym winylu.

Sam wspomina: – Czułem, że tworzę muzykę w zupełnie inny sposób – z większą ilością żywych instrumentów i podejściem opartym naprawdę na wspólnym graniu. W trakcie tego procesu zdałem sobie sprawę, że chcę, by cały projekt był równie żywy i szczery.
Powrót artysty spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem. Single „HEATED SEATS”, „BEAUTY QUEEN” i „BODY TO BODY” przekroczyły łącznie milion globalnych streamów, a muzykę Sama szeroko wspierało BBC Radio 1 oraz media, w tym „The Independent”, „Dork” i „Official Charts”. Jego interpretacja „How To Save A Life” The Fray zdobyła natomiast ogromny rozgłos w mediach społecznościowych, przekraczając miliard wyświetleń na różnych platformach.

Artysta wrócił również na scenę, grając wyprzedane koncerty w Hoxton Hall oraz Concorde 2 w Brighton. Na kameralny londyński występ, którego pojemność wynosiła zaledwie 250 osób, w ciągu trzech dni zapisało się ponad tysiąc fanów.

Za „ARE WE GONNA SING?” stoi najbardziej osobista historia w dotychczasowej karierze artysty. Pod koniec 2023 r. Sam stracił ojca – człowieka, który wspierał go od pierwszych coverów publikowanych w internecie i czasów, gdy młody wokalista występował na ulicach Brighton. Nowy album stał się dla niego emocjonalnym pamiętnikiem z żałoby, procesu leczenia i uczenia się, jak ponownie odnajdywać radość.

Sam opowiada: – Po śmierci taty w listopadzie 2023 roku zacząłem na nowo przyglądać się wielu rzeczom w swoim życiu – swoim wyborom, relacjom, gustowi, a chyba przede wszystkim karierze. Nie byłem już pewien, czy naprawdę jestem szczęśliwy i czy utożsamiam się z tym, co tworzę. Po roku unikania tego wszystkiego zdecydowałem się wejść do studia i pisać.

Artysta podkreśla, że początkowo sądził, iż cały materiał będzie bezpośrednio opowiadał o ojcu. Z czasem zrozumiał jednak, że musi być przede wszystkim zapisem tego, w jakim miejscu sam się znalazł. To album o żałobie i wszystkim, co się z nią wiąże – o tym, co dobre, złe i naprawdę brzydkie. Czasem jesteś wściekły, czasem szczęśliwy, a potem czujesz się winny z powodu tego szczęścia i znowu się złościsz. To wielka pętla emocji. Ten album jest migawką z momentów, kiedy byłem dokładnie w samym środku tego wszystkiego. Mam nadzieję, że każdy, kto go posłucha, znajdzie w nim coś dla siebie.

Sam Tompkins ma już na koncie dwa wydawnictwa, które trafiły do brytyjskiego Top 10 – „Who Do You Pray To” z 2022 r. oraz debiutancki album „Hi, My Name Is Insecure” z 2024 r. Jego katalog przekroczył 300 milionów globalnych streamów, artystę obserwuje ponad 3 miliony osób w mediach społecznościowych, a kolejne headlinerskie trasy regularnie się wyprzedają.

Tompkins występował u boku Justina Biebera, zdobył platynowy certyfikat w Stanach Zjednoczonych oraz złote płyty w Niemczech i we Włoszech. Wśród przełomowych momentów jego kariery znalazły się również „Lose It All” – fortepianowa ballada podważająca przestarzałe wyobrażenia o męskości i wrażliwości – oraz viralowe „To The Moon”, nagrane z Jnr Choi, które zgromadziło setki milionów odtworzeń na całym świecie. Na „ARE WE GONNA SING?” Sam Tompkins brzmi jednak jak nigdy wcześniej – najbardziej kompletnie, szczerze i bezkompromisowo.